Menu

Paszport

listopad 16th, 2007

Jak mo?e cz??? z was wie, w sobo niedziel? jad? do Niemiec. Dowiedzia?em si? o tym w ?rod?, tydzie? temu. W czwartek by?em z?o?y? papiery po paszport. I ju? wtedy zacz??y si? schody. Czy jest kto?, kto mo?e mi wyja?ni?, jaki jest sens wymogu, aby pod wnioskiem paszportowym dla dziecka podpis musia?o z?o?y? oboje rodziców? Ja tego nie rozumiem, no ale dobra, takie wymogi. Z racji tego, ?e ten paszport potrzebowa?em na zaraz, bo by? potrzebny w ci?gu tygodnia, przytarga?em ze sob? pisemko od Dyrektora szko?y, ?e jad? na wymian?, sratata, i ?e generalnie maj? mi zrobi? w tydzie? albowryj. No to co mieli wybra?? Albowryj? Matka mia?a w poniedzia?ek zadzwoni? ?eby dowiedzie? si? czy ?askawie zgodz? si? nadzwyczajnie przy?pieszy? procedur?.

Poniedzia?ek: Jest! W sumie to “ma by?”, ale jest! Zgodzili si? przy?pieszy?, teraz mo?na tylko czeka?. W tzw. mi?dzyczasie dowiedzia?em si?, ?e na stronie http://www.paszporty.mswia.gov.pl mo?na sprawdza? status wniosku.

Czwartek: Godzina 10. Kazali od 10 dzwoni?, to dzwonimy. Nikt nie odbiera. A, to dopiero 9:59, pard?. Dobra, dodzwonili?my si?.
Jak to, ku*** nie ma?! Mia? by?! Dzwoni? po 15, ka??, no dobra.

Ten sam dzie?: Godzina 15:50. Kó?ko informatyczne. Dopadam do komputera, wstukuj? www.paszporty, wpisuj? z pami?ci przyd?ugawy numer wniosku (3031000000060740, o, nadal pami?tam, widzicie :>?) patrz?… I co? I nie ma.
Telefon. Odbieram. Ojciec. Mój paszporcik przyjecha?. W trymiga si? zbieram i minut? po pi?tej, wychodz? moim nowym paszportem. A strona?
Tyle.
Gdybym by? ju? troch? starszy, to bym zapyta? - na co id? moje podatki, skoro system który zosta? zbudowany za moje pieni?dze dzia?a jak dzia?a, czyli nie dzia?a?
Ale nie jestem o kilka lat starzy, i pozostaje mi tylko irytacja…

W kategori Prywatne | 12 komentarze »

Drugi odcinek cyklu: “Gotuj z twoj?star?®”

listopad 15th, 2007

Witajcie! Dzisiaj w nowym reality szo? pod tytu?em “Gotuj z twoj?star?®” przedstawi? wam mój w?asny przepis jak zrobi? dobr? zup? pomidorow?.
Dobr?, jak na tak? z koncentratu …
A wi?c.
Potrzebujemy:

Wi?c. Bierzemy magiczny artefakt “Garnek” o w?a?ciwo?ci “trzymanie potrawy w miejscu” ze wspó?czynnikiem +2 (jak jeste?cie bliskimi kuzynami MacGyvera, mo?ecie spróbowa? ugotowa? bez Garnka, ale nie polecam. Z rachunkami za szkody te? nie do mnie.).

Wlewamy troch?, oleju, czekamy a? zrobi si? gor?cy, dodajemy koncentratu. Je?eli u?ywacie do tego takiego ma?ego s?oiczka jak ja, to zostawcie go po wlaniu tego koncentratu do garnka. Waszym oczom powinien ukaza? si? taki widok. Teraz szybciutko bierzemy do r?ki Magiczne Mieszad?o o wspó?czynniku +5 dla w?a?ciwo?ci “nieparzeniepalców“, i troch? ten koncentrat podsma?amy. Jak ju? troch? ?ciemnieje, to wlewamy maggi i dosypujemy warzywka. Sma?ymy na mniej-wi?cej taki kolor.

Pami?tacie o ma?ym s?oiczku? ?wietnie. To wlejcie teraz do po?owy jego obj?to?ci wody, zamknijcie, i wstr??nijcie. To co zostanie, wlejcie do “zupy”, dodaj?c jeszcze troch? wody. Teraz czekamy, a? nam si? zagotuje woda w czajniku (jakie? 1,7-2 litry wody). Ju?? Super. Dolewamy tej wody i doprawiamy. Najpierw papryka, pó?niej czosnek, mo?na te? wrzuci? wspomnian? ju? bazyli? czy oregano.

Paskudne? Bez smaku? Dosólcie/dowarzywkujcie i dolejcie jeszcze maggi. Zajebiste, c’nie?
Z ugotowaniem makaronu/ry?u sobie poradzicie.

Mam nadziej?…

W kategori Gotowanie, Prywatne | 6 komentarze »

Buty

listopad 12th, 2007

Wpis zainspirowany dzisiejsz? wycieczk? do Factory Outlet, czy tam Outlet.
Pierwsze wra?enie: o ku***, jakie to wielkie.
Naprawd?, najwi?ksze centrum handlowe które widzia?em w ?yciu. Wi?ksze od pozna?skich Plaz i King Crossów ze 2 razy.
I wsz?dzie same ciuchy albo buty. Jezu.

Ale nie o tym mia?o by?.
Potrzebowa?em butów. Nie jakich? wymy?lnych. ?adnych butów do biegania. I po wej?ciu do pierwszych dwóch sklepów za?ama?em si?.
Albo odra?aj?ce paskudztwo, albo kosztuj?ce pierdyliardy z?otych. No plis forgive me, nie dam, a familia tym bardziej (:)) trzech stów na buty.
Jedyne fajne buty, to by?y jakie? takie bardziej … offroadowe? Addidasy z serii Adventure na ten przyk?ad, swoj? drog? polecam, bo to chyba jedyna fajna linia Addidasów.
Ale ja potrzebowa?em zwyk?ych butów, co si? nie rozwal? po tygodniu chodzenia do szko?y (gram w pi?k? na boisku co przerwa), a zimowe mam. Uwierzcie mi, w tym ca?ym pieprzonym centrum, nie by?o ?adnych butów których kupno móg?bym chocia? rozwa?a?.
I wtedy zrezygnowany wszed?em do sklepu Rebooka. Jedyna firma, która sprzedaje jescze normalne buty, a nie rakiety ?nie?ne z pierdyliardem funkcji i mo?liwo?ci? pod??czenia do ipoda. Zwyk?e, normalne buty.
Wybór pad? nie na takie, o jakie do ko?ca mi chodzi?o, ale i tak s? zajebiste.
Z racji ograniczonych funduszy zakupi?em takie… skejtowskie. Br?zowe, z bia?ymi czubkami, i oczojebn? bia?? podeszw?.
Rebook Club Legend Suede. Co ciekawe, oznaczone s? jako buty do tenisa, a ju? sam kolor je dyskwalifikuje…

Co w?a?ciwie chcia?em przekaza?? Chyba to, ?e w tym kraju nawet normalnych butów kupi? nie mo?na…
Edit:
Buty z bia?? podeszw? to nie jest dobry pomys? na zim?. Naprawd?. Ale i tak b?d? je nosi? ;>

W kategori Prywatne | 4 komentarze »