Ci którzy mnie znają pewnie się nie zdziwią, jak powiem że lubię gry.
Nie ma dla mnie znaczenia, czy to na Xboxie 360, PLAYSTATION3 (Pamiętajcie o pisaniu caps’em…), Wii czy na PC.
Nie rozumiem jednak rynku gier PC. To co się tam dzieje jest zakrawa na absurd. Granie na PC jest drogie. I mniej wygodne niż na konsolach. Na moim xboxie 360 mogę wygodnie usiąść na kanapie przed 32″ calowym telewizorem hd, i nie muszę się garbić przed 17″ bańką…
Ale Crysis pobił wszystko. Ta gra była od początku kreowana na coś, co zmiecie pod względem graficznym wszystko z powierzchni ziemi, i to trzeba przyznać, wygląda obłędnie, ale wymagania to jakiś żart…
Chłopaki z PC Games Hardware zbudowały potężną maszynę, 3 GeForce’y 8800Ultra, jakiegoś Core 4 Quad, i zasilacz 1200(sic!)W…
Same karty z tego zestawu kosztują $1800, czyli jakieś 5500zł. Super, nie? A to wszystko żeby zobaczyć grę śmiagającą w 37 klatkach na sekundę… Ja naprawdę nie rozumiem ludzi grających na komuterach.
Tu macie linka do artykułu o tym sprzęcie…
W kategoriach Gaming, Tech | 6 komentarze »
Zosta oznaczony tagami: gry, Tech
Jak może część z was wie, w sobo niedzielę jadę do Niemiec. Dowiedziałem się o tym w środę, tydzień temu. W czwartek byłem złożyć papiery po paszport. I już wtedy zaczęły się schody. Czy jest ktoś, kto może mi wyjaśnić, jaki jest sens wymogu, aby pod wnioskiem paszportowym dla dziecka podpis musiało złożyć oboje rodziców? Ja tego nie rozumiem, no ale dobra, takie wymogi. Z racji tego, że ten paszport potrzebowałem na zaraz, bo był potrzebny w ciągu tygodnia, przytargałem ze sobą pisemko od Dyrektora szkoły, że jadę na wymianę, sratata, i że generalnie mają mi zrobić w tydzień albowryj. No to co mieli wybrać? Albowryj? Matka miała w poniedziałek zadzwonić żeby dowiedzieć się czy łaskawie zgodzą się nadzwyczajnie przyśpieszyć procedurę.
Poniedziałek: Jest! W sumie to “ma być”, ale jest! Zgodzili się przyśpieszyć, teraz można tylko czekać. W tzw. międzyczasie dowiedziałem się, że na stronie http://www.paszporty.mswia.gov.pl można sprawdzać status wniosku.
Czwartek: Godzina 10. Kazali od 10 dzwonić, to dzwonimy. Nikt nie odbiera. A, to dopiero 9:59, pardą. Dobra, dodzwoniliśmy się.
Jak to, ku*** nie ma?! Miał być! Dzwonić po 15, każą, no dobra.
Ten sam dzień: Godzina 15:50. Kółko informatyczne. Dopadam do komputera, wstukuję www.paszporty, wpisuję z pamięci przydługawy numer wniosku (3031000000060740, o, nadal pamiętam, widzicie :>?) patrzę… I co? I nie ma.
Telefon. Odbieram. Ojciec. Mój paszporcik przyjechał. W trymiga się zbieram i minutę po piątej, wychodzę moim nowym paszportem. A strona?
Tyle.
Gdybym był już trochę starszy, to bym zapytał - na co idą moje podatki, skoro system który został zbudowany za moje pieniądze działa jak działa, czyli nie działa?
Ale nie jestem o kilka lat starzy, i pozostaje mi tylko irytacja…
W kategoriach Prywatne | 12 komentarze »
Zosta oznaczony tagami: ja, o mnie, Prywatne, wyjazd
Witajcie! Dzisiaj w nowym reality szoł pod tytułem “Gotuj z twojąstarą®” przedstawię wam mój własny przepis jak zrobić dobrą zupę pomidorową.
Dobrą, jak na taką z koncentratu …
A więc.
Potrzebujemy:
Więc. Bierzemy magiczny artefakt “Garnek” o właściwości “trzymanie potrawy w miejscu” ze współczynnikiem +2 (jak jesteście bliskimi kuzynami MacGyvera, możecie spróbować ugotować bez Garnka, ale nie polecam. Z rachunkami za szkody też nie do mnie.).
Wlewamy trochę, oleju, czekamy aż zrobi się gorący, dodajemy koncentratu. Jeżeli używacie do tego takiego małego słoiczka jak ja, to zostawcie go po wlaniu tego koncentratu do garnka. Waszym oczom powinien ukazać się taki widok. Teraz szybciutko bierzemy do ręki Magiczne Mieszadło o współczynniku +5 dla właściwości “nieparzeniepalców“, i trochę ten koncentrat podsmażamy. Jak już trochę ściemnieje, to wlewamy maggi i dosypujemy warzywka. Smażymy na mniej-więcej taki kolor.
Pamiętacie o małym słoiczku? Świetnie. To wlejcie teraz do połowy jego objętości wody, zamknijcie, i wstrąśnijcie. To co zostanie, wlejcie do “zupy”, dodając jeszcze trochę wody. Teraz czekamy, aż nam się zagotuje woda w czajniku (jakieś 1,7-2 litry wody). Już? Super. Dolewamy tej wody i doprawiamy. Najpierw papryka, później czosnek, można też wrzucić wspomnianą już bazylię czy oregano.
Paskudne? Bez smaku? Dosólcie/dowarzywkujcie i dolejcie jeszcze maggi. Zajebiste, c’nie?
Z ugotowaniem makaronu/ryżu sobie poradzicie.
Mam nadzieję…
W kategoriach Gotowanie, Prywatne | 6 komentarze »
Zosta oznaczony tagami: ja, jedzenie, Prywatne
Wpis zainspirowany dzisiejszą wycieczką do Factory Outlet, czy tam Outlet.
Pierwsze wrażenie: o ku***, jakie to wielkie.
Naprawdę, największe centrum handlowe które widziałem w życiu. Większe od poznańskich Plaz i King Crossów ze 2 razy.
I wszędzie same ciuchy albo buty. Jezu.
Ale nie o tym miało być.
Potrzebowałem butów. Nie jakichś wymyślnych. Ładnych butów do biegania. I po wejściu do pierwszych dwóch sklepów załamałem się.
Albo odrażające paskudztwo, albo kosztujące pierdyliardy złotych. No plis forgive me, nie dam, a familia tym bardziej (:)) trzech stów na buty.
Jedyne fajne buty, to były jakieś takie bardziej … offroadowe? Addidasy z serii Adventure na ten przykład, swoją drogą polecam, bo to chyba jedyna fajna linia Addidasów.
Ale ja potrzebowałem zwykłych butów, co się nie rozwalą po tygodniu chodzenia do szkoły (gram w piłkę na boisku co przerwa), a zimowe mam. Uwierzcie mi, w tym całym pieprzonym centrum, nie było żadnych butów których kupno mógłbym chociaż rozważać.
I wtedy zrezygnowany wszedłem do sklepu Rebooka. Jedyna firma, która sprzedaje jescze normalne buty, a nie rakiety śnieżne z pierdyliardem funkcji i możliwością podłączenia do ipoda. Zwykłe, normalne buty.
Wybór padł nie na takie, o jakie do końca mi chodziło, ale i tak są zajebiste.
Z racji ograniczonych funduszy zakupiłem takie… skejtowskie. Brązowe, z białymi czubkami, i oczojebną białą podeszwą.
Rebook Club Legend Suede. Co ciekawe, oznaczone są jako buty do tenisa, a już sam kolor je dyskwalifikuje…
Co właściwie chciałem przekazać? Chyba to, że w tym kraju nawet normalnych butów kupić nie można…
Edit:
Buty z białą podeszwą to nie jest dobry pomysł na zimę. Naprawdę. Ale i tak będę je nosił ;>
W kategoriach Prywatne | 4 komentarze »
Zosta oznaczony tagami: ja, o mnie, Prywatne
Dzisiejszy dzień potwierdził mnie w twierdzeniu że moja szkoła nie jest normalna. No, ale naszą opowieść zacznijmy od początku.
Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, yy, nie ta kartka…
W ZSO10, a dokładnie w GD istnieje tajemnicza instytucja wymiany. Polega to na tym, że Szwa…, Niemcy przyjeżdżają do nas, my robimy WWII revenge (:>), oni sobie wracają do siebie, a po jakimś czasie my jedziemy do nich.
I właśnie w minoną sobotę uczniowie z VredenHanoweru przyjechali. I narobili niezłego burdelu. Powiem tylko że jeden z przyjezdnych, nie polubił swojego gospodarza, i przeniósł się z wiaderkiem, łopatkami i grabkami do innej piaskownicy.
W związku z tym, że jedna z Niemek nie wyraziła chęci wyjazdu jest chora i nie może jechać do Warszawy (…) i tym, że ten “bez niemca” nie jedzie, są na owy wyjazd 2 wolne miejsca
No i żeby już nie przedłużać i tak już debilnie długiej, w której nic konkretnego napisanego nie ma notki, powiem tylko tak - jadę. Tak więc jutro, i pojutrze (środa i czwartek) macie ode mnie spokój.
(ona wie za co :>)
Jutro premiera Halo 3. Ciekawe czy w W-wie będzie widoczna jakaś reklama, albo chociaż ogonki przed jakimś epmikiem :>
W kategoriach Prywatne, Szkoła | 1 komentarz »
Zosta oznaczony tagami: ja, szkoła, warszawa, wyjazd
Nauczyciele. Każdy z nich się z nimi spotkał. Są najróżniejsi. Dobrzy, źli, wspaniali, tragiczni. Uważający się za bogów, i mający dystans do siebie. Ci, którzy z nazwy swojego zawodu najchętniej usunęli by ‘na’, i ci dla których to ‘na’ zmienia wszystko.
Ja miałem to szczęście spotkać kilku tych, wspaniałych, mających dystans do siebie, i nauczycieli, a nie tylko uczycieli.
Między innymi moją nauczycielkę plastyki z SP84. O organizowaniu przez niej wystaw plastycznych, z nietypową oprawą (ogórki kiszone, serio !:) nawet nie wspominam. Nie widziałem, ani nie słyszałem za to nigdy o nauczycielu który by prowadził “szkółkę piątkową”, we własnym domu. Przy pierwszym spotkaniu robi herbatę/kawę przy “uczniach” żeby następnym razem robili sobie ją sami. O tym, że samych herbat jest z 20 wersji + zupki chińskie, nawet nie wspominam. Każdy jest traktowany równo, nawet taki antytalent jak ja - spokojnie wytłumaczy, pokaże błędy, nie faworyzuje bardziej uzdolnionych kolegów.
Przypadkowego, byłego ucznia zgarniętego z ulicy przez innych którzy do niej szli, też “przygarnie”. Najlepsza nauczycielka jaką spotkałem? Na pewno.
A wszystkie te moje nudne wywody spowodowane są spotkaniem kolegi z podstawówki na przystanku, gdzie wysiadał aby do tej nauczycielki pójść.
Po krótkiej rozmowie - poszedłem razem z nim, na “krzywego ryja”.
W kategoriach Prywatne, Szkoła | 7 komentarze »
Zosta oznaczony tagami: ja, szkoła, znajomi
Dzisiaj w cyklu “Gotuj z twojąstarą®” zobaczycie niewiarygodnie prosty, ale i niewiarygodnie smaczyny przepis na jajecznicę po studencku, przeczytany kiedyś u da.killi.
A więc:
Potrzebne będzie:
Gdy już skompletujecie wszystkie składniki, zacznijcie od przygotowania sobie zupek.
Wlejcie tak z 3/4 tego co jest napisane na opakowaniu, przykryjcie i zostawcie na 10 minut, żeby makaron wchłonął zupkę, bo ona nam nie jest potrzebna.
Po tym, powinno to wyglądać mniejwięcej tak.
W czasie gdy zupki będą dochodzić, podsmażamy mięcho. Podsmażamy, nie spalamy, ale musimy pamiętać że potem to jeszcze i tak się będzie trochę smażyć więc nie za bardzo, o, tak.
Macie? Super.
Mieszamy nasze mięcho z zupką.
Jak widać, mimo wszystko jest “trochę” za dużo wody, więc odparowywujemy.
Wbijamy jajka, i smażymy dalej.
Wyglądać to będzie jakoś tak.
Smakować? Lepiej niż wyglądać - ale czegoś brakuje …
Więc, solimy, pieprzymy, dodajemy ostrej papryki, i trochę magi.
Już lepiej.
Ale, może być jeszcze lepiej. Dodajemy ostatni składnik - zółty ser.
Obserwujemy cudowny wynik końcowy, nakładamy, siadamy do stołu razem z puszką Pepsi i wcinamy.
Smacznego!
W kategoriach Gotowanie | 15 komentarze »
Zosta oznaczony tagami: ja, jedzenie
No, to znowu ja przynudzam.
A to z powodu kilku zmian które na blogu zaszły. Są 3.
A więc:
Najwięcej miejsca poświęcę tej ostaniej funkcji, bo 2 pierwsze to “takie tam małe ziemniaczki”.
A więc - widgety to w skrócie takie malutkie programiki (w dużym, bardzo skrócie i uproszczeniu) które sobie w pasku bocznym (i nie tylko, ale u mnie w pasku bocznym) siedzą. Co one mogą robić? W sumie to wszystko :>
Tutaj na razie to tylko wyszukiwarka, ale daje to duże możliwości z praktycznie jedno-kliknięciowym modyfikowaniem bloga.
Postaram się w najbliższych dniach wrzucić tutaj jakieś ciekawe i przydatne (to najważniejsze) widgeciki.
W kategoriach O blogu, Tech | 5 komentarze »
Zosta oznaczony tagami: O blogu, Tech
Jak być może zauważyliście, mój blog zrobił się bardziej po “polskiemu”.
W sumie i tak duża część tekstu jest bezpośrednio w szablonie, ale niektóre rzeczy które są generowane były po angielsku - nazwy miesięcy, część “Meta” bocznego menu i panel logowania.
Wszystko to dla was drodzy czytelnicy, bo mnie to bardziej denerwuje niż się przydaje (no, kto wymyślił żeby Panel Administracyjny tłumaczyć, jezu, jak to wygląda po polsku …), ale dla niektółrych z was może to być duże udogodnienie.
W kategoriach O blogu, Tech | 16 komentarze »
Zosta oznaczony tagami: ja, O blogu, Tech
Na początku proszę tych czytelników którzy nie chodzą ze mną do klasy (nie widzę, nie słyszę :>) o nie denerwowanie się że takie bzdety wypisuję.
A więc.
Przygotowałem dla nas, dąbrówkowiczów (jeeez, jakie słowo …) plan lekcji w formacie .pdf do wydrukowania. Jak się podoba - wybierz ten, który potrzebujesz, ściągnij i wydrukuj. A jak Ci się nie chce - to poczekaj, jutro przyniosę już pocięte :>
Ściągaj stąd:
Plan dla grupy pierwszej - dziewczyny
Plan dla grupy drugiej - dziewczyny
Plan dla grupy pierwszej - chłopaki
No, zgadnijcie ;P (podpowiem, grupa druga, chłopaki)
W kategoriach Prywatne, Szkoła | 17 komentarze »
Zosta oznaczony tagami: ja, szkoła, znajomi